piątek, 3 sierpnia 2012

dzieciństwo

 wiem dlaczego tak ważne jest by mieć szczęśliwe dzieciństwo.

W dorosłym życiu wspomnienia o nim jest jednym z najlepszych sposobów
na choć chwilową ucieczkę od problemów.

... na szczęście miałem szczęśliwe dzieciństwo... mam dokąd uciec.

wtorek, 31 lipca 2012

Śmierć idealisty

Umarłem!

Jakiś czas temu i nawet tego nie zauważyłem.
Oddalałem się od siebie samego tak długo aż zniknąłem całkowicie.
... i nawet tego nie zauważyłem.

Po raz kolejny słucham muzyki z "aphelium".
Kawał genialnej roboty, ale co z tego.
Nie potrafię dokończyć już tego albumu.
Nie potrafię dokończyć już żadnego mojego projektu.
Nie czuje gniewu... nie chce mi się buntować przeciwko temu wszystkiemu co jeszcze 3 lata temu chciałem zmienić. Przeciwko temu co mnie  pobudzało do działania.

Ciągle odkładałem coś na później.. na lepszy czas aż wkońcu się okazało że przestałem mieć co odkładać.
Wszystkie zaś żelazne zasady i idee pordzewiały i przestałem się do nich odnosić.

Wchłoneły mmie sprawy codzienne.
Zmieniły mnie


Na Twoje pytanie :
"Co się działo w Twoim życiu Sebastianie?"
odpowiadam już tylko :
"Nic ciekawego , nic szczególnego".


Wstyd mi za to.
Wstyd za to że pozwoliłem na to bym umarł.



poniedziałek, 23 lipca 2012

Teoria nr 1


Zauważyłem że zdecydowana większość moich rozczarowań wcale nie wynika z relacji  z innymi ludźmi
tylko z rozważań nad samym sobą.

piątek, 11 maja 2012

Wstyd

Pierwszy raz tak naprawdę pomyślałem że lepiej by było gdyby już nie żył.
To smutne.

niedziela, 6 maja 2012

1096

.. dni... nie wiele zmieniło
.

piątek, 4 maja 2012

Oczekiwanie

 ...wiesz,
ja już od dość dawna żyje tak jakby to co najlepsze miało dopiero się zdarzyć.
Żyje w ciągłym, podświadomym oczekiwaniu na WIELKĄ ZMIANĘ.

Wszystkie "genialne", "rewolucyjne", "pionierskie" pomysły, działania odkładam na później.
Na moment nadejścia WIELKIEJ ZMIANY.

Obecne chwile wypełnione codziennością zdają się nie być godne tych wszystkich niesamowitych rzeczy które kryje w zanadrzu.
Pozostawiam więc dla nich sprawy zwykłe, przeciętne, konieczne.


...
...
...

tak ... wiem że to błąd.



środa, 18 kwietnia 2012

Perkusja


Na pytanie o czym ostatnio marzę , co chciałbym mieć - nie potrafiłem udzielić natychmiastowej odpowiedzi; Kiedyś tak nie było.
Wysilając jednak swoją wyobraźnie zdołałem wystękać iż marze o perkusji.
Tak. Chciałbym mieć perkusje. Jak sobie już to uświadomiłem okazało się że zawsze o niej marzyłem.

Co ciekawsze to marzenie jest teraz w zasięgu moich możliwości-właściwie jest na wyciągnięcie ręki, jest tak blisko jak jeszcze nigdy nie było.


Na pytanie dlaczego nie spełnię swojego marzenia - także nie potrafiłem udzielić natychmiastowej odpowiedzi;
Kiedyś tak nie było.
Kiedyś nie miałem wystarczających środków - byłem uzależniony od kieszonkowego. Ograniczały mnie jedynie sprawy finansowe.
Co ogranicza mnie obecnie ? ?? ...


Chyba stałem się dorosły... a dorosłym przecież nie przystoi spełnianie swoich zachcianek - szczególnie gdy te nie mają absolutnie pokrycia w logice dnia codziennego.


Chyba nie lubię już być dorosły.

sobota, 28 stycznia 2012

samobójstwo


"Samobójstwo popełniają ludzie, którzy chcą być szczęśliwsi niż lepsi."
Popełniają je szaleńcy
- bohaterowie stają się męczennikami w imię sprawy.

PS.
Także kroczę w deszczu ...

niedziela, 22 stycznia 2012

niebo


W niebo nie wierzę.
Nie ma takiej nagrody w Puli. Bo i po co ?
Jaki sens się budzić w Raju w którym może nie być kogoś na kogo czekamy ?
Może go nie być tylko za jeden błąd.. jedno przewinienie.. za bycie człowiekiem ...

Nie chce takiego raju bo taki raj nie ma sensu. Taki raj nie będzie nigdy rajem.
W taki raj nie wierzę.

sobota, 21 stycznia 2012

najbardziej...

...


-   Najbardziej ze wszystkiego boje się że umrzesz. Boje się że kiedyś Cię nie będzie.

Banalne słowa.
Mógłbym je usłyszeń w niejednej telewizyjnej operze mydlanej.
Wywołały by u mnie zapewne, zaledwie delikatny grymas pogardy lub ewentualnie rozbawienia. Z pewnością także skłoniły by moją leniwą naturę do wysiłku wyciągnięcia ręki w kierunku pilota i przełączenia kanału.

Było jednak zupełnie inaczej gdy usłyszałem je od NIEJ - wtedy ogarnęło mną przerażenie.
Wystraszyłem się nie samej świadomości nieuniknionego procesu starzenia i/lub Śmierci.
Znam fundamentalne prawa Biologii. Wiem że kiedyś pomarszczę się wyschnę i skurcze jak skórka pomarańczy. To nieuniknione. Jestem z tym nawet w jakiś sposób pogodzony.
Wystraszyłem się ciężaru odpowiedzialności jaki już na mnie ciąży. Odpowiedzialności wiążącej się z moim istnieniem i jego wpływem na moje otoczenie - Tym większej im więcej zmian dokonam w ich świecie.
W jednej chwili nastąpił totalny przewrót mojego spojrzenia na tematykę kresu istnienia. Także mojego kresu.

Wydaje mi się że prawdziwą tragedią nie była by moja śmierć, tylko śmierć mnie w nich i w ich świecie.
Egoistycznie to dotychczas  pojmowałem.Teraz wiem  że w mojej śmierci wcale nie ja muszę być najważniejszy i nie ja muszę być główną postacią w tym dramacie.

Rola mojej Mamy w historii jej choroby tak naprawdę była  krótkim epizodem w porównaniu z rolą jaką odegrał w niej przykładowo mój Tata. Dramat ten jeszcze się  nie zakończył więc on nadal jest odtwórcą tej  roli. Będzie ją grał dopóki dopóty ona konsekwentnie nie zniknie z jego świata.
Zniknie ??? ...

Teraz lepiej rozumiem dlaczego Mama umierając bała się o nas ; nie o siebie.
Nauczyliśmy się przecież prać, sprzątać i gotować pomidorówkę z ryżem.
Pilnować rachunków, pielęgnować ogród i podlewać na czas kwiaty na parapetach - nawet kaktusy.
Załatwiać sprawy w urzędach, myć i Polerować okna a także wynosić śmieci zanim same zaczną wychodzić.
Pomimo tego wciąż czujemy że jest coś nie tak , wciąż uczymy się żyć w nowych warunkach, wciąż poszukujemy, wciąż wiemy za mało,  wciąż cierpimy, wciąż gramy w dramacie przez nią rozpoczętym.
Długość tego spektaklu to dowód jak bardzo jej ingerencja w nasz świat była silna.
Dowód na to jaka odpowiedzialność na niej ciążyła.


Ona tylko starała się grać jak najlepszą role w naszym życiu. To niesprawiedliwe jednak że przez to jak doskonale jej się to udało utrudniła role odgrywaną przez nas już po swojej śmierci.



...



ONA rzadko się boi a nagle oświadcza mi że obawia się mojej śmierci - najbardziej?!!
Gdy usłyszałem to od NIEJ - wtedy ogarnęło mną przerażenie.
Nie wiem czego bym musiał ją jeszcze nauczyć teraz by nie musiała uczyć się tego po moim zniknięciu sama. Nie znam wszystkich rzeczy których bym jej pozbawił swoją śmiercią a które były by jej niezbędne do życia.
Nie wiem w jakim stopniu zmieniłem jej świat, nie wiem jak wyglądać będzie on beze mnie -
ONA jednak na pewno wie, dlatego się boi.

Nie mogę jej opuścić. Jej i pozostałych satelit.
Z NIĄ muszę dbać o dom który stworzyliśmy.
Pielęgnować i zrealizować marzenia które spłodziliśmy.
Utrzymać wspólny świat który wykreowaliśmy.


Dla NICH powinienem rozwinąć idee w które kazałem im wierzyć.
Wypowiedziałem już wiele słów, złożyłem wiele obietnic
Reszty powodów mogę się (lub też nie) już tylko domyślać.
Jestem odpowiedzialny za to co oswoiłem.


...

Co odpowiedziałem ? :

- obecnie jestem nieśmiertelny i mam zamiar jak najdłużej taki pozostać.


To jedyne słowa na które było mnie stać w tej chwili i wobec myśli które ta chwila wyzwoliła.

Zresztą to nie kłamstwo. Ludzie umierają codziennie ... ,
ale mnie to teraz nie dotyczy prawda ???...


PS.
Gdybym Umarł
możliwe że zmieniło się bardzo wiele...

piątek, 6 stycznia 2012

chciejstwo

Ernest Krechner, sławny niemiecki lekarz opublikował w 1929 roku swoje dzieło "Geniusze", w którym zapewnia, że istnieje gen genialności, podarowany nam przez Naturę czy też Uniwersum.

Dyrektor Instytutu Biologii Molekularnej w Moskwie, Andriej Mirzabekow, doszedł do wniosku, że genialność ukryta jest w każdym organizmie ludzkim i należy ją jedynie wydobyć z "wewnętrznego komputera", odczytać kod genetyczny i obudzić możliwości kreacyjne.

Istnieje jeszcze inna hipoteza - mówi ona, że znaczące talenty posiadają ludzie urodzeni w okresach aktywności słonecznej. Największy urodzaj na geniuszy zaobserwowano w okresie pomiędzy lutym a marcem, to znaczy wówczas, kiedy Słońce nabiera największej mocy, przynajmniej na półkuli północnej.

Natomiast psychiatra Cezar Lombrozo - autor publikacji "Genialność i obłęd"  nie zawahał się  powiedzieć : "Wszyscy geniusze są chorzy umysłowo".

Ja także mam na genialność pewną teorie.

Jest to chciejstwo.
Jego brak lub nadmiar.
Chce mi się ... albo mi się nie chce.
Tak po prostu.
Zwykle mi się nie chce dlatego zwykle geniuszem nie jestem.

Ludzkość zna już kilka leków na chciejstwo :

                  magnez i witamina B6,
                 amfetamina,
                 viagra...
                 ...
ja ...
... dziś połknąłem drugą tabletkę magnezu...
...
z witaminą B6 oczywiście.

niedziela, 1 stycznia 2012

5:28 am

5:28 rano  - ktoś kto po mimo tak zaawansowanej godziny nocnej (albo już porannej ??!)  próbuje przelać swoje przemyślenia na karty bloga internetowego musi być wrażliwym (aby nie powiedzieć nadwrażliwym) i niebezpiecznie filozoficznie nastawionym do życia człowiekiem.

5:28 rano ... 1 stycznia ... - ktoś kto w Tej zaawansowanej godzinie nocnej (albo już porannej ??!) próbuje przelać swoje przemyślenia na karty bloga internetowego .. musi być człowiekiem żyjącym w bardzo niewrażliwym (aby nie powiedzieć egoistycznym) i w niebezpiecznie wypłukanym z jakiejkolwiek filozofii świecie.


17.12 po południu ... 1 stycznia... 2012 - I żadne istotne przeobrażenie nie miało miejsca. Ciało wydaje się być takie samo ,  myśli nadal płyną w tym samym kierunku zahaczając o te same troski i niepokoje. Żadna złożona sobie prawie dobę temu obietnica lub twarde postanowienie nie dały jak dotąd spektakularnych wyników.
Prawda ???

... To chyba jednak dobry znak... . Być może dokładnie  za rok ... o 5:28 mogę liczyć na kolejny wpis na blogu... bez znaczenia nawet o czym miałby być i co wyrażać.