Na długo zadawane sobie pytanie o sens istnienia chyba w końcu znalazłem odpowiedź.
Może to i nie jest odpowiedź uniwersalna... nie będzie miała zastosowania dla każdego..
ale to nic.
Mi jej odnalezienie wzmogło wiele pozytywnej energii.. takiej która sprawia iż robi się ciepło w brzuchu.
Jest banalna... ale uświadomienie sobie jej sensu wymagało lat.
... chodzi o to żeby żyć w taki sposób by być inspiracją dla innych ludzi.
I wcale nie musi być to tworzenie doskonałej muzyki, malowanie najpiękniejszych obrazów, czy pisanie najwznioślejszych wierszy.
Równie dobrze może być to bycie najlepszym tatą, najfajniejszym bratem , najrozsądniejszym synem.
Może być to cokolwiek... ale robione z pasją.. taką na która inni zwrócą uwagę.
Efekt jest ten sam - wypełnienie własnej pustki ... z którą się rodzimy...
która ciągle zmusza to tego ciągłego zastanawiania się nad własnym ja - bezsensownie trawiącego cenny czas.
Bycie inspiracją dla drugiego człowieka .. z jednej strony wrodzony egoizm... który trzeba karmić...
z drugiej strony - dla przeciwwagi - jest spełnieniem altruizmu w najlepszym jego wydaniu.
Równowaga absolutna .. .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz