sobota, 4 grudnia 2010

Uporczywość pamięci

Boje się spojrzeć na Ciebie ponownie, poprzez zmieniony już wyraźnie układ gwiazd.
Możesz być już przecież kimś zupełnie innym a ja tak bardzo boje się Ciebie stracić.
Teraz jesteś wspomnieniem które z łatwością ulatnia się przez otwarte źrennice.
Mruże więc oczy lub zupełnie odwracam wzrok.
Czy w ogóle jakiś lepszy sposób istnieje ... na uratowanie NAS ?


środa, 22 września 2010

Umysł w stanie spoczynku

   Nie muszę myśleć ... i jest mi obecnie z tym o wiele lepiej niż dotychczas.
Zestaw mechanicznie wykonywanych przeze mnie czynnośći które już po tygodniu stały się rutyną...
przyjemnie spokojną rutyną
Wyparły prawie wszystkie wzniosłe zapędy.

To prawda że nie jest to wyjątkowa praca.. nie jest ani ambitna ani rozwijająca. Nie jest nawet dobrze opłacana. Co najdziwniejsze  - to najlepsza praca jaką dotychcas miałem. Nie muszę myśleć ...
przynajmniej zbyt wiele... i jest mi z tym obecnie o wiele lepiej niż dotychczas.
Możliwe że to lenistwo, ale nie koniecznie. Czuje zmęczenie mięśni , czuje swoje ciało , czuje brak sił - i to jest taki na oderwanie lek.

Możliwe także że już nigdy nie pójde ze wschodu na zachód... i nie spotkam Ciebie idącą z zachodu na wschód.
Możliwe że nawet stojąc w miejscu nie zauważe już jak przechodzisz obok. Także nie pobiegne za Tobą.
Tak to teraz wygląda.

Także coraz żadziej spoglądam na zawieszony w moim pokoju, zastygły zegar uparcie sprzeciwiający się odmierzaniu czasu. Tak... w sumie jest mi on już prawie obojętny. Wiele rzeczy stało się obojętnymi. Chyba nawet zaczynam wątpić w sens mojego dotychczasowego, absurdalnego odmawiania mu energii do działania. Przecież możliwe że dwunasta już dawno wybiła ...  a martwe wskazówki na za pięć i pół dwunasta tak naprawde niczego nie dowodzą.

Mało rzeczy już mnie zachwyca... chociaż czuje się szczęsliwy. Mało spraw wzbudza moj sprzeciw i bunt ... chociaż ciągle mam wrażenie że wszystko powinno mieć zupełnie inny bieg.

Przestaje myśleć... i jest mi obecnie z tym o wiele lepiej niż dotychczas.

środa, 8 września 2010

środa, 4 sierpnia 2010

życie dorosłe

Od dziecęcego rożni się tylko mniejszą ilością naiwności i złudzeń.
Tylko tyle.

poniedziałek, 19 lipca 2010

szept

Jesteśmy głusi i ślepi chodź rodzimy się zupełnie zdrowi.


To wina naszych Matek. 
Permanentnie wpajają  nam wszystko to co wypada a czego nie wypada robić.
Tysiące zasad i reguł z którymi każdego dnia co raz trudniej BYĆ.
Jeżeli jeszcze żyją.. robią to nadal.
Wszystko po to by uchronić nas przed pozostaniem wyłącznie z samym sobą... bo  

"samotność jest okrutna i zła, nie należy jej w nadmiarze konsumować".




To wina naszych Ojców.
Karmią nas "na dobranoc" tysiącem bajek i kłamstw, usypiając nas aż po wiek dojrzały.
Azyl który dla nas stworzyli niepostrzeżenie przeobraził się w za ciasne więzienie.
Tak! Oni także są winni - skazując nas na osamotnienie.
Wszystko po to by uchronić nas przed spotkaniem naszego drugiego ja  ... bo

"świat jest okrutny i zły, należy się go bezwzględnie bać" 


A teraz ...? słychać tylko wielki zgrzyt. Zderzenie z prawdą zagłusza czułość na otoczenia szept.


Tysiące zasad i reguł ... do nie odpowiedniej gry.
Tysiące bajek i "niewinnych" kłamstw ... map do nie istniejących dróg.
I na co mi one?!!


A teraz...? Nie widać już prawie nic. Podstępnie nauczono nasz wzrok, rozumieć tylko mrok.


niedziela, 4 lipca 2010

Uśmiech

... no to uśmiechamy się... od nowa.

poniedziałek, 17 maja 2010

rozłączenie

Gdzie mnie zgubiłaś ?

bieg wsteczny



W wieku sześciu lat chciałem zostać genialnym artystą. Kiedy miałem siedem - lekarzem.
Gdy miałem lat piętnaście pomyślałem że wyśmienicie było by być Sebastianem. Nie stałem się nawet nim.







Nieodpowiednio obrany kierunek rozpoznasz po tym gdy  obudzisz się pewnej nocy z porażającą myślą uzmysławiającą Ci iż jesteś bardziej przeciętnym człowiekiem niż mniemasz.

Przejrzyj e-maile, zapiski, rozmowy z dokładnie poprzedniego roku.
Jeżeli rok nie wystarczył Ci na to by odpowiedzieć sobie prawdziwie  przynajmniej na jedno z tysiąca zadawanych sobie i innym pytań to znaczy że nie wystarczy Ci na to nawet dziesięciu lat.

Jesteś po prostu na złej drodze.
Ja jestem po prostu na złej drodze.

Wydaje się... że potrzebna jest cała wstecz.


piątek, 14 maja 2010

sobota, 13 marca 2010

SuperKomputer


Najlepszy komputer to mój mózg.
Cała reszta jest g***o warta.

niedziela, 7 marca 2010

Szczęście

"Podstawą szczęścia jest wolność
a podstawą wolności jest odwaga"


Tukidydes

środa, 17 lutego 2010

flirt




pobawimy się słowem ?
w taki niewinny naszych umysłów flirt

wspólnie ułożymy prawie nieskończony sylab ciąg
udając potem że mamy za sobą setki wspólnie spędzonych chwil
i że osiągnęliśmy nieosiągalny dla innych szczyt

zwiędnięte rutyną uszy przyjmą każdy nowy dźwięk
powiedz "a" ja powiem "be" - zaledwie tyle wystarczy by we fikcyjną podróż wyruszyć wnet

pobawimy się słowem ?
w taki niewinny naszych umysłów flirt

użyje dla Ciebie najpiękniejszych słów ale Ty dla mnie to samo zrób
niech będzie pięknie i miło - do zupełnego otępienia słowem narkotyzujmy wspólnie się

przecież lubisz jak ci szepce
nie ważne co ważne że po cichu i w ukryciu - to właśnie najbardziej podnieca Cię
po prostu konsumentem moich słów stań się i nie opieraj się

pobawimy się słowem ?
w taki niewinny naszych umysłów flirt

nikogo tak jak ciebie nie potrzebuje w życiu mym - ach przecież Ty to wiesz
i tak będzie aż po jego kres

a potem?
najwyżej nowe zacznie dla mnie się - zawsze innymi słowami zbudować mogę je
wystarczy że powiem "a" a ktoś odpowie "be"

piątek, 12 lutego 2010

bezdomność





Piszę do Ciebie znikąd.
Mam nadzieje że to kiedyś przeczytasz.

Oddycham nie swoim powietrzem.
Sycę się nie swoim smakiem.
Poruszam się w nie swoim świetle.

Jest mi źle ... to nie jest mój świat. Uratuj mnie!

Piszę do Ciebie znikąd.
Mam nadzieje że kiedyś to zrozumiesz.

Mówię w nie swoim języku.
Myślę nie swoimi słowami.
Czuje nie swoim ciałem.

Jest mi źle ... już prawie nie istnieje. Uratuj mnie!






niedziela, 24 stycznia 2010

"nie ma bajek


... , ale może są szczęśliwe zakończenia".

Trudno jednak nie popaść we frustracje po uzmysłowieniu sobie że i tak na końcu zawsze czeka śmierć. Perspektywy na przyszłość zawsze ucina wieczny niebyt którego nie można przeskoczyć.

Śmierć ... coś zupełnie abstrakcyjnego do momentu kiedy nie zaczynają umierać najbliżsi.

Zaczyna się od dziadków, wujków... potem rodzice... rodzeństwo.
Czasem kolejność jest zupełnie inna. Nie istotne. Zawsze boli przeogromnie.

Pierwsza strata wpędza w zasmucenie, druga utwierdza w przekonaniu że nic nie można na to poradzić.
Każda kolejna udowadnia żeby spieszyć się przeżyć własne życie jak najlepiej i pomóc wszystkim najbliższym w ich własnym... zanim nadejdzie koniec.


W takim razie jaki w tym wszystkim jest sens?

"nie ma bajek, ale może są szczęśliwe zakończenia".

Na początku jest Mama. Absolut - wyidealizowana postać zapewniająca bezpieczeństwo.
Tak jest bardzo długo... czasem zbyt długo.
W końcu jednak zaczyna się dorosłe życie. Zaczyna się rozczarowanie.
Kujący serce dysonans między bajką opowiadaną przez mamę a prawdziwym życiem serwowanym przez otoczenie.
To przez tę bajke po ludziach spodziewamy się reakcji zgodnych z wyidealizowaną wyobraźnią, pełną rycerzy ratujących z pełnym poświeceniem uwięzione królewny i dobre wrózki ratujące zastępy Piotrusiów z najgorszych opałów. Spodziewamy się takich rzeczy nawet po sobie a okazuje się to niemożliwe.
Ludzie idealni nie są. Wyidealizowane są pojęcia i definicje w książkach.

Miłość = Piękno
Przyjaźń = Szacunek

Wyliczać można by było takich skojarzeń w nieskończoność. Przekonasz się że każde z tych równań jest fałszywe. A potem minie dużo czasu zanim zrozumiesz że to wcale nie jest koniec świata.

W takim razie o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi?

"nie ma bajek, ale może są szczęśliwe zakończenia".

W niebo nie wierzę.
Nie ma takiej nagrody w Puli. Bo i po co ?
Jaki sens się budzić w Raju w którym może nie być kogoś dla nas najważniejszego.
Może go nie być tylko za jeden błąd.. jedno przewinienie.. za bycie człowiekiem
ze wszystkimi zarówno dobrymi jak i złymi tego konsekwencjami.
Nie chce takiego raju bo taki raj nie ma sensu. Taki raj nie będzie nigdy rajem.

W takim razie po co to wszystko?

"nie ma bajek, ale może są szczęśliwe zakończenia".

Być może szczęśliwe zakończenie to takie w którym swoje umieranie spędzisz z co najmniej jedną osobą która Cię kocha. I to właśnie nie istotne czy umierać będziesz w wieku 100 czy 47 lat. Ważne by zamykając oczy nie być osamotnionym. Bo najgorsze w życiu jest właśnie osamotnienie.

Być może szczęśliwe zakończenie to takie kiedy na skraju twojego życia twój tyłek podcierać ci będzie chciała osoba najbliższa - i to tylko z miłości... a nie za pieniądze.

Być może szczęśliwe zakończenia to nieśmiertelność, ale nie w wyidealizowanym raju tylko w umysłach żyjących.