Przeraża mnie świadomość życia dla przeżycia... a nie przeżywania życia!
Przeraża mnie wyciąganie aparatu fotograficznego na zatłoczonej ulicy... i uśmiechanie się do zupełnie obcych mi ludzi.
Właściwie wiele rzeczy mnie w życiu przeraża.
Wiele rzeczy chciałbym w swoim życiu zmienić przyglądając się życiu innych, a jednocześnie odepchnąć od siebie ten cały związany z nimi bezsens.
To wprowadza do świata także i mój własny bezsens.
Dziś jednak zrozumiałem że ta łyżka nigdy się sama nie ugnie.
Łyżki w zasadzie nie mają skłonności do uginania się od tak .. dla własnej przyjemności.

To się stało tak zupełnie przypadkiem - kontynuując trwające od kilku miesięcy pogrążanie się w rozpaczy za utraconymi BATERYJKAMI przy jednoczesnym odkrywaniu i zakochiwaniu się w Davidzie.
Odkryłem że tę łyżkę zginać muszę ja .
A do takich cudów wystarczy odnaleźć odpowiednią ilość pewności siebie ..., pewności do życia... no i odrobinę tego n o n s e n s u który pozwoli zapomnieć.., że tak naprawdę łyżki nie mają w naturze się wyginać.

Ciągle sam siebie zadziwiam..(!)
Ciągle zapominam że to w człowieku najwięcej jest połączeń komórek.
Ciągle zapominam że jestem tylko leniwy.
I ciągle ufam iż ta łopatologiczna dydaktyka ma sens gdy wszystko wokół jest bez sensu.
I tak patrze sobie na Davida jak pcha z niesamowicie ogromnym zapałem ten śmieszny wózek aż na samą plaże.
Ja też tak chcę !
Teraz jednak będzie łatwiej .. bo już nauczyłem się, że mogę bez bateryjki zginać wszystkie Ł Y Ż K I ;)
Tak więc od dziś już bać się nie będe ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz