
„Twój umysł bezustannie wytwarzając coraz więcej słów powoduje, że angażujesz się w kompletnie bezużyteczną aktywność – wiele hałasu o nic.”
Przyznam Ci się.. że faktycznie nie potrafię nawet temu zaprzeczyć.
Czy to Twoja intuicja czy przemyślany ruch by mi to właśnie w tej chwili wytknąć.. tego się nie dowiem, ale dobrze że stało się to teraz a nie za 50 lat.
Może trochę mi żal bo misternie budowana filozofia na życie .. na moje życie, nagle okazuje się bezsensowną stratą czasu.
Na szczęście tylko trochę żal, gdyż przynajmniej dwie kolejne dekady życia nie spędzę już na pewno na składaniu oblepioną wieloznacznymi słowami konstrukcji która i tak z ostatnim moim oddechem straci swój jakikolwiek sens.
Nie będę więc absolutnie nic naprawiał.. nadrabiał straconego na pierdoły czasu bo w końcu i tak ponownie zacząłbym budowanie drapacza chmur, wieży Babel – tylko z innych słów.
Po prostu będę sobie żył … odkrywając rzeczywistość która ciągle była za szybą.
„Intelekt próbuje stworzyć klucze i z powodu tych kluczy marnujesz życie. Gdy znajdziesz klucz... oczywiście wygląda to jak klucz, ale nim nie jest, ponieważ nie może pasować do nieistniejącego zamka... więc gdy odnajdziesz ten pozorny klucz, stanie się on pluszowym misiem i zaczniesz stawać w jego obronie. „
A drzwi były ciągle otwarte…
I na koniec ciekawa historia :
Rzecz dzieje się w średniowiecznym Rzymie. Konserwatywni doradcy papieża przekonali go, że powinien pozbyć się Żydów z miasta. Rozkazano więc Żydom opuścić Rzym. Było to dla nich wielką tragedią, ponieważ dokądkolwiek by się nie udali, wszędzie czekała ich podobnie ciężka sytuacja. Poprosili więc papieża o łaskę, a ten okazał się człowiekiem prawym i zaproponował im zawody, do których Żydzi mieli wytypować jednego ze swoich ludzi. Rywalizacja miała polegać na pantomimicznej debacie z papieżem. Jeśli przedstawiciel Żydów zwycięży, będą mogli pozostać w mieście.
Wieczorem rabini zebrali się w synagodze, aby rozważyć propozycję. Podjęcie papieskiej rękawicy wydawało się jedynym rozsądnym wyjściem, ale nie było żadnych ochotników, ponieważ jak powiedział główny rabin:
– Jest niemożliwe wygrać debatę z papieżem, ponieważ ten będzie jednocześnie zawodnikiem i sędzią. Poza tym, jak mogę podjąć się tej odpowiedzialności, jeśli moja porażka musi przesądzić o naszym wygnaniu?
Nagle zabrał głos dozorca, zamiatający podłogę w synagodze:
– Ja stanę do debaty.
Wszyscy spojrzeli na niego ze zdziwieniem. Główny rabin rzekł:
– Ty? Zwykły dozorca chce walczyć z papieżem?
– Ktoś musi, a nikt prócz mnie nie jest chętny.
Tak więc, z braku innych ochotników, dozorca został wyznaczony jako reprezentant żydowskiej wspólnoty.
Nadszedł wielki dzień. Na placu Świętego Piotra pojawił się papież, otoczony przez kardynalskie kolegium w pełnym rynsztunku. Wokół zgromadziły się tłumy biskupów i innych kościelnych dostojników. Z przeciwnej strony zbliżał się dozorca w towarzystwie kilku siwobrodych rabinów, odzianych w swoje ponure, czarne szaty. Stanął naprzeciwko papieża i debata się rozpoczęła.
Papież uroczyście uniósł palec i szerokim gestem wskazał na niebo. Dozorca bez wahania, w stanowczy sposób skierował swój palec ku ziemi. Papież wyglądał na zaskoczonego.
Z jeszcze większą powagą papież ponownie uniósł palec i wystawił go prosto przed twarzą dozorcy, a ten, z lekko drwiącym uśmiechem, w stanowczy sposób wystawił trzy palce przed nosem papieża... Wyraz głębokiego zadziwienia pojawił się na papieskim licu.
Papież spod swej szaty wydobył jabłko. Na co dozorca wyjął z kieszeni papierową torebkę, z której wyciągnął kromkę chleba. Widząc to, papież oznajmił gromkim głosem:
– Ten oto przedstawiciel Żydów wygrał debatę! Mogą pozostać w Rzymie!
Żydzi pośpiesznie opuścili plac, tymczasem kościelni dostojnicy byli żądni wyjaśnień i otoczyli papieża, pytając: “Co się stało, Wasza Świątobliwość? Tempo tej wymiany gestów było dla nas zbyt szybkie”.
Papież drżącą dłonią przetarł czoło:
– Ten człowiek to mistrz w sztuce debatowania. Na początku, szerokim gestem uniosłem rękę w kierunku niebios, aby dać do zrozumienia, że Bóg włada wszechświatem. A Żyd bez cienia wahania wskazał za ziemię, wyrażając tym gestem, że jednak szatan posiada władzę nad swoją częścią świata...
...Wtedy pokazałem mu wyciągnięty palec, aby udowodnić, że pomimo wszystko Bóg jest jeden. Chciałem złapać Żyda w sidła jego własnej teologii. A on natychmiast uniósł trzy palce, aby dać do zrozumienia, że Bóg wprawdzie jest jeden, ale manifestuje się w trzech osobach – tym samym dozorca wykazał zrozumienie doktryny o Świętej Trójcy...
...Zaniechałem więc teologii i wyjąłem jabłko, aby wykazać, że ślepi wyznawcy tak zwanej nauki zaprzeczają prawdzie objawionej twierdząc, że ziemia jest kulista jak jabłko. Na to dozorca stanowczo wyciągnął kawałek chleba, aby wykazać, że ziemia, zgodnie z objawieniem, jest płaska jak kromka. Więc przyznałem mu zwycięstwo!
Tymczasem Żydzi doszli do swego obozowiska, otoczyli dozorcę i także domagali się wyjaśnień. Ten zaś powiedział:
– Nic wielkiego. Najpierw papież machał ręką, tak jakby chciał powiedzieć, że musimy się wynieść z Rzymu. Więc pokazałem mu dłonią w dół, że tu pozostaniemy. Potem wyciągnął do mnie palec, tak jakby mówił, że choćbym padł przed nim trupem, to i tak Żydzi muszą się wynieść. Na co ja wyciągnąłem trzy palce, aby w ten sposób powiedzieć, że może mnie zabić trzy razy, a i tak Żydzi pozostaną w Rzymie. Potem zobaczyłem, że papież wyciąga zza pazuchy drugie śniadanie, więc wyciągnąłem swoje.
Na tym polega cała metafizyczna debata. Puste, nic nie znaczące gesty, którym możesz nadać dowolne znaczenie. Puste, nic nie znaczące słowa, którym możesz nadać dowolne znaczenie. Jesteś twórcą tej gry.
na podstawie fragmentu książki "Nirwana"

_filtered.jpg)