
Nic tak mnie nie załamuje, jak stwierdzenie, że "im więcej środków, tym więcej udziwnień", i że najlepiej wróćmy do orkiestry. To może wróćmy do wiol da gamba, a najlepiej do kitary, lutni i głosu, a może do sistrum? Po cóż udziwniać,
Wrzeszczmy w dżungli i wystukujmy rytm kawałkami drewna?
Czy wtedy będzie prawdziwie ???
Kiedyż wreszcie i kompozytorzy i sami odbiorcy muzyki - zwłaszcza w naszej części Europy! - zrozumieją, że elektronika to tylko medium, środek, porównywalny brzmieniowo z orkiestrą, ale tylko środek. A to jak się z niego skorzysta, czy jaką się wobec niego przyjmie postawą, to już kwestia wyboru twórcy; podobnie jak z orkiestrą. Przecież na elektronikę też można napisać ascetyczny, głęboki i mądry utwór!!!!!!!!! Elektronika to nie konkretna estetyka (bruitystyczna, sonorystyczna, czy jakakolwiek inna), to po prostu wielce złożony i oferujący wiele możliwości środek! Zerwijmy ze stereotypami.
Głosy że najlepiej nie udziwniać, przyczyniają się do tego, że muzyka i wielkie "poważne" uczelnie muzyczne w Europie wschodniej dławią się we własnych, - odchodach. "Bądźmy naturalni, nie podążajmy za zdegenerowanym Zachodem, nie odchodźmy od naszej Jedynej Dobrej i Właściwej Romantycznej Orkiestry Symfonicznej..." Nie dobrze mi się od tego robi.
Kiedyś To Jazz był czymś nienormalnym ... potem rock & roll... a teraz.. elektronika.
Nie nawołuję do fetyszyzacji elektroniki, nie twierdzę, że wszystko, co komputerowoe, to dobre, bo postępowe itp. To już nie lata 50. odkrywania nowego świata i walk awangardy! Przecież każdy środek, każde medium jest relatywne historycznie!!!

W istocie takie głosy najczęsciej są powodowane kompleksami na punkcie zacofania technicznego i gospodarczego oraz na punkcie własnych niekompetencji i braku umiejętności i opanowania tego medium; wreszcie kompleksami na gruncie rzekomej nienaturalnej, spekulatywnej, nieludzkiej awangardy. Ludzie, obudźcie się: już dawno po awangardzie! Dziś trzeba po prostu umieć więcej niż kiedyś, jest więcej środków, by wyrazić siebie, piękno, prawdę, czy cokolwiek tam się chce.
Rozmawialiśmy na ten temat wiele razy, więc nie będę powtarzać wszystkiego, co już powiedziałam.
OdpowiedzUsuńNo ale... jeśli jesteś w stanie zagrać świetny utwór na żywo - to mogę się nawet zachwycić. Mimo, iż używasz instrumentu, którego nie lubię.
Ciężko mi się jednak przyzwyczaić do myśli, że dźwięk nie jest wydawany za pomocą uderzeń palców w struny... że dźwięk nie jest oddechem muzyka... że dźwięk nie jest wypadkową umiejętności artysty, kompozytora, materiałów z których został zbudowany instrument i kunsztu jego wykonania.
Twój dźwięk jest o to wszystko uboższy. Jest elektroniczny.
W Twoich dźwiękach nie słychać oddechu muzyka, gdy nabiera powietrze przed wyśpiewaniem kolejnego dźwięku. Nie słychać pomyłek, niedoskonałości. Nie słychać trzasku mikrofonu, przesuwania palców po strunach gitary...
Twój dźwięk jest o to wszystko uboższy...
A.